Nazywam się Konrad Szołajski, jestem reżyserem filmowym, pracuję w kinematografii od końca lat 80, a ostatnimi laty robię głównie filmy dokumentalne. Spis mich prac można znaleźć np tutaj: http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1115001.
Uczę w dwóch szkołach filmowych, mam doktorat z reżyserii, pracuję ostatnio w oparciu o zachodnie stacje TV, w których moje filmy były wyświetlane. Zwykle realizuję formy około 50 minutowe, portretujące interesujące mnie środowisko; dokument, który ostatnio można było zobaczyć, to „I Bóg stworzył seks…” emitowany w HBO (notabene jak zauważyłem dostępny piracko w sieci).

Jak działam? Szukam intrygującego mnie tematu, poznaję środowisko, ludzi… Zastanawiam się, jak opowiedzieć w filmie o tym, co widzę. Długo działam sam, bez żadnego sprzętu czy ekipy, niczego nie nagrywam. Dopiero jak wymyślę jak zrobić film i mam wybranych, gotowych do współpracy bohaterów, którzy podpiszą stosowne umowy (bez takich umów nie mogę rozpocząć zdjęć, bo bym potem nie mógł wyświetlać publicznie materiału), mogę przystąpić do pracy z ekipą.

BDSM zainteresował mnie jako forma aktywności ludzi daleko wykraczająca poza to, co określamy słowem seks (kilka filmów na tematy około seksualne mam już na koncie – stąd pewnie zwróciłem uwagę na „klimaty”).
Kiedy zetknąłem się z Wami, zrozumiałem, że ludzie z tym fenomenem związani w pewnym sensie usiłują poszerzać granice swojej (i przez to naszej wspólnej) wolności. Co – zaznaczmy – nie jest takie łatwe w kraju konserwatywnym i obyczajowo zacofanym, gdzie nie ma tolerancji dla odmienności.

To co robicie, spodobało mi się – pomyślałem, że warto rozwiać mity, często kompletnie fałszywe plotki i dać widzowi szanse na poznanie prawdy, która wcale nie jest taka straszna.

Najpierw, chcąc zorientować się bliżej, jak to wszystko działa, kim są ludzie BDSM przeczytałem co nieco w internecie, książkę Kasi Kropki i kilka artykułów w prasie oraz zwróciłem się do Draekusa z informacją, że chciałbym poznać zjawisko, które mnie zafascynowało, a jak się dowiem czegoś więcej, to może pomyślimy bardziej realnie o filmie. Tak zaczęła się moja przygoda z klimatami. Byłem na kilku spotkaniach, jednym play party, rozmawiałem z wieloma osobami. Czasem się przedstawiałem, wyjaśniając kim jestem, a czasem nie, bo trudno robić to bez przerwy – to wychodzi naturalnie, gdy czegoś nie wiem i chcę się dowiedzieć, a opowiadanie o sobie nie zakłóci przebiegu imprezy.
Moja praca na tym pierwszym etapie to tzw. obserwacja towarzysząca – staję się w jakimś stopniu jedną z osób funkcjonujących w danym środowisku. I jak wszystkich uczestników Waszych spotkań, obowiązuje mnie pewien kodeks, przede wszystkim – absolutna dyskrecja co do personaliów, chyba, że ktoś nie stawia tu ograniczeń. Można powiedzieć, że w czasie dokumentacji działam właściwie prywatnie, bo niczego na zewnątrz nie wynoszę, a czasem – sam wciągam się w to, co obserwuję.

Mam świadomość, że w moim działaniu występuje lekkie pomieszanie tego, co prywatne, z tym, co służbowe. Nawiązuję przecież także po prostu kontakty towarzyskie i z niektórymi osobami się prywatne zaprzyjaźniam, co ma prawo zrobić każdy uczestnik spotkań – po to one są poniekąd organizowane. Nie interesuje mnie tożsamość osób, z którymi się stykam (w sensie nazwiska i danych osobowych). Wystarczą mi w zupełności pseudonimy i wzajemne zrozumienie, czasem numer telefonu czy mail – jeśli chcemy podtrzymać kontakt.

Rzecz jasna w sensie zawodowym chciałbym doprowadzić projekt do takiego stadium, że znajdę grupę ludzi, którym zaproponuję udział w filmie i pokazanie się na ekranie, ale do tego daleka droga. Na razie znalazłem dwie pary, które wcześniej zresztą już dokonały publicznego (telewizyjnego) coming outu.

Polemiki na FaLlifie nieco mnie zdziwiły, bo na pewno nie zagrażam niczyjej prywatności, niczego nie udaję, występuję jak najbardziej z otwartą przyłbicą. Osoby, którym to się nie podoba, wydają mi się nieco przeczulone, ale rozumiem obawy – żyjemy w świecie tabloidów i sensacji TV, stąd to przewrażliwienie. Tylko ja nie mam ze światem sensacyjnego dziennikarstwa nic wspólnego – jestem filmowcem, pracuję w sposób spokojny, długodystansowo, starając się w swoich dokumentach raczej życzliwie i możliwie obiektywnie podchodzić do opisywanych zjawisk – wycieczek po Nowej Hucie (Good Morning, Lenin!), szkół uwodzenia (UWOdziciele) czy katolickich zasad w alkowie (I Bóg stworzył seks…).

BDSM wydał mi się fascynujący i bardzo chciałbym zarówno jako filmowiec, jak i po prostu człowiek poznać to, co się kryje w środku tego owianego tajemnicą środowiska. Trochę mnie zdumiała nagle objawiona niechęć osób, które chciałyby zamknąć drzwi, przed takimi jak ja. Drodzy Państwo, jeśli chcecie, by BDSM był traktowany normalnie, musicie normalnie traktować tych, którzy próbują się czegoś o nim dowiedzieć – czy to prywatnie, stawiając pierwsze ostrożne kroki w klimatach, czy zawodowo, badając zjawisko jako potencjalny temat filmu.
Jeśli mi pozwolicie, chciałbym spokojnie kontynuować moje prywatno-zawodowe wchodzenie do Waszego świata.
Zwracam się więc do chętnych o pomoc, a do niechętnych – z przeprosinami za to, że nie wszyscy czuli się komfortowo na spotkaniu, na którym byłem. Mam prośbą o tolerancję dla mojej osoby… Mnie nie przeszkadza żadne z Waszych zachowań, których po prostu nie oceniam – a wszystkim tak czy inaczej gwarantuję pełną anonimowość. Nie wiem, czy uda mi się zrobić film o BDSM, ale na pewno chciałbym poznać Was.
A może, by rozwiać resztki wątpliwości co do strony zawodowej mojego działania, zorganizujemy pokaz któregoś z moich filmów i rozmowę po…?

Działam otwarcie, bez żadnego pseudonimu: można do mnie napisać na adres konrad@zkstudio,pl (moja firmowa strona to www.zsktudio.pl) lub zadzwonić na numer 601 999 352. Chcących się ode mnie dowiedzieć więcej zapraszam do kontaktu.
Z wyrazami szacunku
Konrad Szołajski



Słowem komentarza – Pan Konrad skontaktował się z nami jakiś czas temu informując, że przymierza się do zrealizowania formy dokumentalnej. Zaznaczył przy tym, że nie interesują go – zwłąszcza na tym etapie – personalia, ani żadne personalne szczegóły uczestników – chce jedynie poznać klimat, jego specyfikę. Odpowiedzieliśmy, że zgodnie z założeniem – może pojawić się na imprezach i że dziękujemy za profesjonalne podejście do sprawy. Jednocześnie poprosiliśmy, żeby jasno przedstawiał zarówno siebie i jak i powód swojej obecności uczestnikom. Co oczywiście od początku było jego zamiarem.

Zanim kilkoro z uczestników zgłosiło swoją dezaprobatę co do uczestnictwa Pana Konrada w imprezach zdążyliśmy już wcześniej ustalić, że jednak będziemy zapowiadać jego wizyty. Nie w celu ostrzeżenia o jego wizycie – gdyż niestety jest to jedyny przypadek, w którym zostaliśmy uprzejmie powiadomieni o możliwości wizyty osoby zainteresowanej klimatem nie tylko prywatnie – a po to, żeby przedstawić pracę Pana Konrada i umożliwić osobom zainteresowanym kontakt z nim. Oczywiście wysłuchawszy opinii na FetLife doszliśmy do wniosku, że jest to właściwa decyzja.
Pan Szołajski na imprezach – jak sam pisze – przyszedł jedynie dowiedzieć się nieco więcej o BDSM, zarówno o scenie, jak i samej specyfice klimatu. Jeśli tylko projekt nabierze kształtu i pojawi się potrzeba zebrania i spisania informacji lub jakichkolwiek materiałów – zaproponujemy mu inne sposoby komunikacji.

Jednocześńie chcielibyśmy zwrócić uwagę, że wszystkie nasze imprezy mają mechanizmy ochrony prywatności możliwe do realizowania a nie tylko ich deklarowania, są to w zależności od wydarzenia:

  • depozyty na telefony komórkowe,
  • zakaz ich używania tzn robienia zdjęć na Sinprezach,
  • oraz kilka innych

Jednak nie ma w nich narzędzi umożliwiających weryfikację “klimatyczności osoby” a tym bardziej rodzaju aktywności zawodowej. Spotkania i wydarzenia które organizujemy z założenia nie są tzw. “prywatkami”, które stwarzają szansę takiej weryfikacji poprzez funkcjonowanie w “zamkniętym kręgu znajomych”. W skrajnych sytuacjach, są one dostępne tylko dla ścisłego grona osób się wzajemnie znających i zaufanych z polecenia. SinClub tworzy ofertę dla osób, które mogą mieć ochotę brać udział w innych niż “zamknięte domówki” imprezach a w szczególności dla tych, którzy nie mają możliwości “dostać się do takiego grona osób poleconych” często z bardzo prostego powodu – poznawania dopiero i tworzenia realnych kontaktów z osobami w klimacie.

Natomiast nigdy dotychczas i w przyszłości, na żadnej naszej imprezie nie pozwolimy nikomu robić zdjęć, video czy nagrywać dźwięku bez Waszej wyraźnej zgody (zresztą abyście mogli pojawić się gdziekolwiek jest potrzebna Wasza PISEMNA zgoda i każdy szanujący się reżyser trzyma się tego obostrzenia). Jakikolwiek materiał będzie zrealizowany z udziałem tylko zainteresowanych i chętnych osób.

Z naszej strony uważamy, że film dokumentalny, zrealizowany rzetelnie i profesjonalnie może dla naszej sceny zdziałać dużo dobrego. Przez prawie trzy lata prowadzenia Sinprez zauważyliśmy ogromną przemianę, rozluźnienie, otwieranie się ludzi na realną scenę. Ogromny napływ nowych, młodych sympatycznych ludzi. Uważamy, że jeśli ktoś pokaże diabła takim jaki jest, bez prześmiewczego tonu, lub parapsychologicznego podejścia znanego z innych produkcji dotykających tematu to na pewno pomoże to wielu ludziom wyjść zza monitorów i realnie realizować swoje fantazje, czy uczestniczyć w scenie.

Na imprezach w kraju przewinęło się wiele osób w mniej lub bardziej profesjonalny sposób zainteresowanych BDSM zawodowo. Pan Konrad Szołajski był pierwszą taką osobą, która najpierw się z nami skontaktowała, wyjaśniła swoje motywacje i metody. Zapewniła nas o swoim podejściu, udostępniła swoje dotychczasowe projekty, abyśmy mogli sami krytycznie przyjrzeć się jego podejściu. Dlatego jesteśmy pewni, że w tym przypadku możemy spokojnie zaufać jego profesjonalizmowi.

Po dyskusji na FetLife doszliśmy do wniosku, że nie poinformowanie Was o możliwości pojawienia się Pana Konrada było niezamierzonym błędem, za który Was bardzo przepraszamy. Od kolejnej Sinprezy Pan Konrad zobowiązał się nas uprzedzać odpowienio wcześniej, tak, żebyśmy mogli również przekazać Wam informację o jego pojawieniu się.

To zdarzenie też uświadomiło zarówno uczestnikom jak i organizatorom ograniczenia możliwości kontroli pojawiania się takich osób zainteresowanych wiedzą nt. naszego środowiska a jednocześnie nie spełniających profesjonalnych standardów zawodowych jawności – takich jakie zostały zachowane w przypadku Pana Konrada. Wprowadzenie polityki informowania o takich zdarzeniach pozwoli Wam się czuć bezpieczeniej i też zdecydowanie reagować informując nas o wszelkich podejrzanych osobach wypytujących się o różne szczegóły niejako bez naszej wiedzy. Proszę pamiętajcie – nie mamy mozliwości kontroli kto i w jakim celu (ukrytym) przychodzi na imprezy.

Jednocześnie przypominamy, że organizatorzy otwartych wydarzen (w przeciwnosci do zamknietych) nie maja możliwości pełnej ochrony prywatności w formule, której mozna by sobie życzyć. Dlatego o swoją prywatność, zwłaszcza na Sinprezach musicie w pierwszej kolejności zadbać sami. Wszelkie podejrzane zachowania czy zdarzenia też proszę zgłaszać nam. Naszym nadrzędnym celem jest tworzenie sprzyjających warunków do realizacji spotkan z osobami w klimacie :) Urealniamy wirtualne BDSM.

 

Podręcznik to świetne miejsce zarówno dla dopiero zaczynających zgłębiać temat japońskich technik bondage, jak i dla osób chcących poszerzyć, lub skonfrontować swoją wiedzę.

Znajdziecie na nim konkretne artykuły od podstawowych wezłów i więzów, do zaawanasowanych metod podwieszania, krępowania na noc i wiele innych ciekawych informacji. Naprawdę sporo wysiłków włożyli w przygotowanie zdjęć krok-po-kroku i filmików instrukażowych. Wszystko jest dokładnie pokazane i nie trzeba się niczego domyślac ze skomplikowanych opisów. Całość jest dokładnie poukładana więc, nie trzeba szukać instrukcji, lub zastanawiać się jaki jest kolejny krok pod względem trudności.